Policjanci z piskiej komendy, późnym wieczorem, sprawdzali miejsca na terenie miasta, gdzie mogą przebywać osoby narażone na wychłodzenie. Nad rzeką, w miejscu bardzo ustronnym, zauważyli leżącą osobę. Była to kobieta, która nie reagowała na głosy policjantów. Kiedy się ocknęła powiedziała, że choruje na cukrzycę i nadciśnienie.
Funkcjonariusze apelują do wszystkich, by reagowali w podobnych sytuacjach, kiedy widzą osobę narażoną na wychłodzenie. Jeden telefon wykonany na numer alarmowy 112 może uratować komuś życie. To tak niewiele, a jednocześnie bardzo dużo. Nie przechodźmy obojętnie.Przed północą na ul. Rybackiej w Piszu pod mostem, w miejscu bardzo ustronnym, gdzie raczej nie chodzą mieszkańcy zwłaszcza tak późną porą, funkcjonariusze zauważyli, że ktoś leży nad rzeką. Była to kobieta, która nie miała butów. Była trzeźwa, ale wyraźnie przemarznięta i przemoczona. Początkowo nie reagowała na głosy policjantów, a kiedy się ocknęła trudno było nawiązać z nią logiczną rozmowę. Funkcjonariuszom udało się ustalić, że jest to 62-letnia mieszkanka Pisza, która choruje na nadciśnienie i cukrzycę. Policjanci natychmiast okryli ją kocem termicznym i wezwali na miejsce pomoc medyczną. Ratownicy medyczni stwierdzili, że kobieta jest schorowana i skrajnie wyziębiona. Jej temperatura ciała wynosiła zaledwie 28 stopni. Została więc zabrana do szpitala. Gdyby leżała w tym miejscu do rana nie przeżyłaby mroźnej nocy. Policjanci z piskiej komendy niewątpliwie uratowali jej życie. - informuje nadkom. Anna Szypczyńska, oficer prasowy KPP w Piszu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu piszanin.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz