Jako święto państwowe 11 listopada jest dniem wolnym od pracy, aby każdy Polak miał czas na refleksję, zadumę i zapalenie symbolicznego znicza na grobie bohatera. Jak się jednak okazuje w praktyce święto to stało się jedynie pretekstem do przedłużenia weekendu. "Mądry obywatel", czym prędzej udaje się do swego pracodawcy i bierze wolne tuż przed lub tuż po święcie. Oburzający jest fakt, że od kilku już lat symboliczną przecież datę 11 listopada obchodzi się w Piszu 10 listopada. Na dzień przed właściwą uroczystością rozpoczyna się cała pomponada władz - poważne miny, długie wymęczone przemówienia i przemarsze, tylko po co?
Co tak naprawdę świętujemy? Przygotowania do uroczystości? A może rozpamiętujemy wątpliwości marszałka Fosha co do słuszności warunków podpisanego dzień później rozejmu z Niemcami? Nie wiadomo. Grunt, że coś się odbyło, wręczono jakieś medale. Nikt się nie będzie przecież skarżyć. Ojczyzna wybaczy, a umarli nie będą mieć pretensji. Czy postawa patriotyczna polega więc na uchylaniu się od obowiązku wobec ojczyzny?
Dzień po dniu, rok po roku, stajemy się społeczeństwem podciętych korzeni historii, tym razem jednak zabiegu tego dokonał nie socjalizm, nie komunizm, ale nowoczesny, patrzący w przyszłość, zaganiany Polak. Dokonania przodków zbagatelizowaliśmy, wolności i niepodległości nie potrafimy docenić. Uroczystość ma znaczenie tylko wówczas, gdy niesie nam osobistą korzyść.
Może więc, zgodnie z nową tradycją, zaczniemy w sobotę chodzić do kościoła? Bo po co tracić wolną niedzielę...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu piszanin.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz