W środowy wieczór w bibliotece Szkoły Podstawowej Nr 4 w Piszu mieliśmy okazję poznać kulisy powstawania powieści „Krater. Scottys Castle. Prawdziwa historia zaginionego miasta”. Paweł Jankowski, warszawiak, który dwa lata temu zamienił stołeczny wyścig szczurów na życie w Szczechach Małych, zaprezentował wizję świata z roku 2055 – świata po globalnym kolapsie, wojnach o zasoby i upadku znanych mocarstw.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Choć na sali zabrakło zapowiadanych żartobliwie przez autora (który odegrał scenkę przed spotkaniem) „burmistrza, starosty i księdza proboszcza”, atmosfera podczas spotkania z Pawłem Jankowskim była gęsta – nie tylko od literackiej fikcji, ale i od dymu z metaforycznego pieca, przy którym autor ogrzewa się w swoim mazurskim azylu.


Mechanik, który śnił o końcu świata
– Skończyłem liceum samochodowe, maturę z polskiego zdałem najlepiej, ale nigdy nie przywiązywałem wagi do edukacji literackiej – wyznał z rozbrajającą szczerością Jankowski. Autor „Krateru” to postać nietuzinkowa. Przez 30 lat związany z biznesem, postanowił wrócić do świata analogowego. – Palimy w piecu, żyjemy po swojemu – mówił o swojej codzienności na Mazurach.

Książka, którą promował, rodziła się w bólach przez 15 lat. Zaczęło się od snu w 2011 roku, w którym zobaczył zapadające się miasto. Ten oniryczny obraz stał się fundamentem dla powieści science-fiction, która pod płaszczem futurologii przemyca gorzką diagnozę współczesności. – Piszę, żeby uciec w świat wyobraźni. Nie czytam dużo, wolę pisać – deklarował autor, podkreślając, że woli tworzyć nowe światy niż odtwarzać cudze.
Spotkanie uświetnił Reda Paweł Haddad, aktor i lektor, którego głęboki głos przeniósł słuchaczy prosto do zrujnowanej Kalifornii przyszłości. Interpretacje fragmentów – opisujących rozmowę z zdradzieckim „Foxem” oraz walkę o przetrwanie z udziałem robotycznego psa – wywołały na sali poruszenie.
– Czytanie na głos rozwija wyobraźnię, a oglądanie to tylko odbiór gotowego produktu – zauważył Haddad, broniąc wartości słowa mówionego i pisanego w erze cyfrowej.

Bunt przeciwko systemowi
Jankowski nie krył swojego krytycznego stosunku do rynku wydawniczego. „Krater” to dzieło wydane w modelu self-publishing. Autor sam złożył, zredagował (przyznając się do walki z ortografią) i wydrukował książkę, nazywając współpracę z dużymi wydawnictwami „niewolnictwem”. – Nie zależy mi na zarabianiu na pisaniu, to moja pasja. Chcę, żeby to trafiło do ludzi – mówił.



Wizja roku 2055, którą roztacza Jankowski, nie jest optymistyczna. To świat „elektrycznej mafii”, gdzie technologia, zamiast służyć, zniewala, a surowce są cenniejsze niż życie. Jednak, jak zauważył autor, nawet w „Dolinie Śmierci” tli się nadzieja, uosabiana przez bohaterów wzorowanych na jego najbliższych – w tym żonie, obecnej na spotkaniu.
Epilog z kotem w tle
Mimo ciężaru gatunkowego (wojna, zagłada, upadek cywilizacji), spotkanie zakończyło się humorystycznym akcentem – wierszem o kotce Rysi, która „wraca umyła, choć błota nie zmyła”. To doskonale podsumowało postawę Pawła Jankowskiego: człowieka, który pisze o końcu świata, ale twardo stąpa po mazurskiej ziemi, ceniąc sobie prostotę, niezależność i dobry humor.
Sprzedaż charytatywna
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Książka „Krater” - dystopijna powieść science fiction - jest dostępna w sprzedaży bezpośredniej u autora, który – jak sam mówi – woli być „niedoczesany” i wytykany przez korektorów, niż sformatowany przez rynek. Autor postanowił przekazać zysk z 300 egzemplarzy dzieła na cel charytatywny. Owe książki można kupić w księgarni Iskra w Piszu przy ul. 1 Maja. Dochód przeznaczony będzie na dom dla dziecka "Skrzydłą Anioła" w Łupkach.
Kieliszek z PGR Kali20:24, 13.02.2026
A my wolim chlać i gumofilcach chodzić.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu piszanin.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Paweł Jankowski o „Kraterze” w bibliotece SP4
A my wolim chlać i gumofilcach chodzić.
Kieliszek z PGR Kali
20:24, 2026-02-13
Mając 3 promile podpaliła dywan w mieszkaniu
no i gdzie ten Kieliszek się podział, w jakieś tango poszedł czy nawalony gdzie leży?
Kac
16:16, 2026-02-13
Mając 3 promile podpaliła dywan w mieszkaniu
może jest na w piwnicy u Krychy Gąbki i bara bara
Berbeluch
10:14, 2026-02-13
Mając 3 promile podpaliła dywan w mieszkaniu
Tak takie przygody były u tego osobinka,jego stara ps."Akumulator" w piromankę się bawiła.
Rumun
19:10, 2026-02-11