Reklama

Będzie strajk. Prawie 90% poparcie protestu wyrazili pracownicy piskiej…

Pracownicy oświaty szykują się do strajku. Postulat ZNP o podwyżce 1000 złotych od 1 stycznia 2019r dla wszystkich pracowników oświaty - zarówno nauczycieli, pracowników administracji i obsługi został odrzucony przez rząd. Żądania MOZPO NSZZ Solidarność o zmianach płacowych również zignorowano. Strajk jest nieodwołalny - mówią związkowcy.

Zapowiadane przez minister edukacji Annę Zalewską podwyżki są zdaniem ZNP stanowczo zbyt niskie. Szefowa MEN zaoferowała wzrost płacy zasadniczej nauczycieli w 2019 roku - od 121 do 166 zł brutto, w zależności od stopnia awansu zawodowego. Według ZNP to żadna podwyżka, jedynie kolejna próba łagodzenia sytuacji. Działacze nie zgadzają się na takie ustępstwa. Oczekują podwyżki o ok. 1000 złotych. Czy rząd zdoła przedstawić inne satysfakcjonujące ZNP rozwiązania? Czas ucieka.
Jeżeli nie, w poniedziałek 8 kwietnia rozpoczynamy strajk, który potrwa do odwołania - poinformował prezes zarządu Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz kilka tygodni temu i zdania nie zmienia, bo nie padają ze strony rządu żadne satysfakcjonujące związek konkrety.   Plakaty wiszą już na budynkach placówek edukacyjnych w naszym mieście
Strajk nauczycieli oznacza paraliż w edukacji. Na 10-12 kwietnia 2019 roku ustalono termin przeprowadzenia egzaminu gimnazjalnego, od 15 kwietnia rozpoczynają się egzaminy ósmoklasistów. 
Aby jednak rozpocząć akcje protestacyjną, zrzeszeni w związkach pracownicy oświaty muszą wypowiedzieć się za jego organizacją w referendum strajkowym.

W powiecie piskim głosowania referendalne ZNP ruszyły we wtorek, 19 marca i trwały do piątku 22 marca. Nauczyciele i pracownicy obsługi głosowali w 25 placówkach, w których działa ZNP. Już wiadomo, że za strajkiem opowiedziała się większość szkół.

Przewodniczący ZNP w Piszu, Wiesław Dębek Spośród 1077 osób uprawnionych do udziału w referendum wzięło w nim udział 881 osób. To ponad 80% - mówi Wiesław Dębek, prezes piskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego - Spośród głosujących aż 803 osoby były za tym, aby przeprowadzić strajk. W pięciu placówkach 100% głosujących opowiedziało się za strajkiem. W dwóch placówkach nie dojdzie do strajku z powodu niskiej frekwencji. Dyrektorzy szkół otrzymają wkrótce powiadomienia o tym, ilu pracowników opowiedziało się za strajkiem i czy w ich placówce zostanie on przeprowadzony. W szkołach zostaną niebawem zawiązane komitety strajkowe.

Obowiązek zapewnienia opieki nad dziećmi na czas strajku spoczywa na dyrektorach szkół i przedszkoli.Ci wyrażają obawę, czy wystarczy rąk do pracy. Jeśli wyniki referendalne potwierdzą się, może być z tym problem.

Tymczasem Międzyzakładowa Organizacja Związkowa Pracowników Oświaty NSZZ Solidarność zakończyła dopiero mediacje z dyrektorami w sprawie zmian płacowych. Żądania związku, choć skoncentrowane również na podwyżce, odbiegają od tych proponowanych przez ZNP.
Mamy kilka postulatów - wzrost wynagrodzenia o 650 zł od stycznia 2019 r., podwyżka o 15% od stycznia 2020 roku oraz likwidacja bezpłatnych godzin. Domagamy się także podwyżki dla pracowników obsługi i administracji - o 15% od 2019r. i kolejne 15% od 2020r. - mówi Robert Iłowiecki przewodniczącyMOZPO NSZZ Solidarność - Nasze mediacje zakończyliśmy sporządzeniem protokołu rozbieżności. Rozpoczynamy referendum strajkowe.
I podobnie jak wcześniej ZNP, zrzeszeni w Solidarności pracownicy oświaty wypowiedzą referendalne tak albo nie dla strajku. Referendum Solidarności potrwa do 1 kwietnia. Jeśli weźmie w nim udział połowa uprawnionych i większość opowie się za najostrzejszą formą protestu, również zrzeszeni w Solidarności przedstawiciele oświaty przystąpią do strajku. Ten formalnie może rozpocząć się od 15 kwietnia.
Czekaliśmy tyle lat na godne wynagrodzenie - nasze życie to ciągła nauka, kończymy kursy, szkolenia, dodatkowe kierunki. A zarobki bez zmian. Dość! Musimy podjąć tę formę protestu. Mamy nadzieję, że rodzice zrozumieją, że nie robimy tego przeciwko uczniom, ale w obronie naszej godności. Proszę wierzyć, że dopuszczenie do strajku to najgorsze rozwiązanie - chaos, pretensje, przepychanki słowne. Ale z rządem nie da się już rozmawiać z pokorną miną. Nie chcemy przepraszać za to,że walczymy o swoje. - Mówią nauczyciele, którzy w referendum opowiedzieli się za przystąpieniem do akcji strajkowej. Zrzeszeni w związkach nie mają wątpliwości, choć różnią ich niuanse postulatów, połączy zdecydowany sprzeciw wobec polityki rządu, który wyrażą wspólnym protestem.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Piszanin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości