Mariuszowi Pudzianowskiemu. Przywieziono sprzęt, z którego korzystają zawodowi siłacze, a konkurencje pokrywały się z tymi, które możemy oglądać w Pucharze Polski Strong Man. Zmagania rozpoczęto od Spaceru Farmera. Zadaniem zawodników było przenieść dwie 50-kg walizki w jak najkrótszym czasie. Zadanie to najszybciej wykonał Cezary Piankowski - ubiegłoroczny triumfator zawodów. Druga konkurencja pokazała, że mistrz Pisza będzie miał dużo problemów z utrzymaniem tytułu. Z wyciskaniem 100-kg sztangi równie dobrze, co Cezary poradził sobie Kazimierz Dziekański. I właśnie on w Spacerze Buszmena udowodnił, że będzie toczył zaciętą walkę. Z mającą kształt ramy, niesioną na barkach konstrukcją przebiegł dystans w zaskakująco niskim czasie, podczas gdy rywale mieli duże kłopoty z samym podniesieniem ciężaru. Czwartą konkurencją była waga płaczu bokiem, polegająca na trzymaniu w rękach, skierowanych prostopadle do tułowia, dwóch ciężarków. Największych emocji dostarczyło jednak podnoszenie auta i przetaczanie olbrzymiej opony. Rywalizacja trwała do samego końca, bowiem dopiero ostatnia konkurencja wyłoniła mistrza. Po raz kolejny najsilniejszym człowiekiem w Piszu okazał się 27-letni Cezary Piankowski z Wiartla. W tym roku z powodu kontuzji barku miałem nie startować, ale ból przeszedł i zdecydowałem się wziąć udział. Warto było... - mówi szczęśliwy siłacz. Sukces nie przychodzi jednak sam, trzeba włożyć sporo wysiłku, by stawić czoła innym kandydatom do tytułu Piskiego Siłacza. Ćwiczę regularnie - mówi zwycięzca - ale nie tylko na siłowni, wykorzystuję specjalistyczny sprzęt, podobny do tego, z którego korzystają Strong Mani. W ubiegłym roku zrobiłem domowy sposobem " walizki" - przyciągnąłem ze złomu trochę stali, przyspawałem rączki, a z tyłu zostawiłem miejsce na zaczepienie ciężarków.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!