Kierowcy przejeżdżający przez Szczechy Wielkie zdejmują nogę z gazu. Nie z powodu fotoradaru czy złej nawierzchni, ale po to, by nacieszyć oko. Stojący tam przystanek autobusowy oficjalnie zmienił się w prawdziwe dzieło sztuki. To zasługa pana Zenona Galanka – lokalnego pasjonata, który udowodnił, że nasza mała architektura nie musi być szara i nudna.
Jako redakcja Piszanina mieliśmy okazję kilkukrotnie odwiedzić pana Zenona w trakcie prowadzonych przez niego prac, a dziś możemy z dumą ogłosić: projekt został ukończony! To, co wyłoniło się spod jego rąk w Szczechach Wielkich, wygląda dosłownie jak z mazurskiej bajki. Zwykła, opatrzona wiata zyskała duszę. Pojawiły się tam tradycyjne detale snycerskie, nawiązania do muru pruskiego oraz motywy regionalnej fauny i flory. Miejsce to już teraz przyciąga wzrok i zachwyca każdego przejezdnego.

Pan Zenon Galanek przy pracy w Szczechach Wielkich 25 maja 2026. Fot. Krzysztof Szyszkowski

Za tym spektakularnym efektem stoi jednak mordercza praca. Pan Zenon Galanek poświęcił na realizację swojego pomysłu półtora miesiąca swojego życia. Od 24 maja do 9 lipca pracował na przystanku codziennie, dzień w dzień, oddając tej strukturze serce, czas i energię. Co najbardziej zdumiewające – zrobił to całkowicie z własnych środków, finansując materiały i inwestując własną, darmową robociznę.
Pan Zenon to człowiek z niezwykłą pasją do dawnej architektury i folkloru dawnych Mazur. Ma w sobie rzadki talent do łączenia nowoczesnych potrzeb ze sznytem tradycji. Jak sam zauważa w swoich notatkach projektowych:
„Zmieniają się czasy, człowiek zwraca większą uwagę na to, co go otacza. Przystanki mają zapewnić nie tylko komfort podróżującym, ale powinny wywoływać wrażenia estetyczne”.
Jego diagnoza obecnej sytuacji jest bardzo trafna. Przystanki w gminie Pisz nie są może ewidentnie brzydkie, ale z pewnością upływ czasu robi swoje – starzeją się, podupadają i w większości są po prostu „szare, zwykłe, jednakowe”. Pan Zenon udowodnił w Szczechach Wielkich, że można inaczej. I na tym nie chce poprzestać. Jego ambicje sięgają znacznie dalej – marzy mu się rewitalizacja wiat m.in. w Kociołku Szlacheckim i kolejnych miejscowościach naszej gminy, według różnych, unikalnych wzorów.

Pan Zenon z dumą i elegancją ukończył prace 9 lipca 2026. Fot. Krzysztof Szyszkowski

Wyobraźmy sobie sytuację, w której gmina podchwytuje ten pomysł. Zamiast standardowych wiat z blachy czy poliwęglanu, na mapie gminy Pisz wyrastają kolejne, różnorodne, nawiązujące do ludowego budownictwa przystanki. Każdy z nieco innym detalem (szczyty w jodełkę, ozdobne wiatrownice, okiennice).
Taka inicjatywa to czysty marketing dla regionu. Powstałaby swoista, unikalna „mapa przystankowych atrakcji”. Zamiast traktować wiaty wyłącznie jako schronienie przed deszczem, uczynilibyśmy z nich wizytówki gminy, zachęcające turystów do zatrzymania się, zrobienia pamiątkowego zdjęcia i docenienia naszej „małej ojczyzny”.
Mamy w gminie człowieka z gotową wizją, rzemiosłem w ręku i niespożytą energią. Szczechy Wielkie to gotowy dowód na to, że jego koncepcja działa i zachwyca. Jest jednak jedno duże „ale”. Pan Zenon nie może dalej realizować takich projektów w czynie społecznym, za darmo i z własnej kieszeni.
To moment, w którym tą inicjatywą powinny na poważnie zainteresować się władze miasta i gminy. Pomysłów na sfinansowanie kolejnych wiat nie brakuje – można by w tym celu wykorzystać fundusze sołeckie, budżety gminne, a nawet starać się o małe granty od Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego.
Co zrobimy, jeśli urzędnicy zawiodą i pomysł utknie w gąszczu biurokracji? Wtedy my – Piszanie – musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Nie możemy pozwolić, aby taki zapał i miłość do regionu poszły na marne. Jeśli gmina nie podejmie rękawicy, idealnym rozwiązaniem będzie zorganizowanie społecznej zrzutki internetowej lub znalezienie lokalnych firm, które w ramach sponsoringu zakupią potrzebne materiały. Dla miejscowych przedsiębiorców byłaby to nie tylko świetna reklama, ale i realny wkład w upiększanie naszej wspólnej przestrzeni.
Z tego, co udało nam się już dowiedzieć, w kuluarach już teraz pojawiają się pierwsze osoby oraz firmy, które deklarują chęć finansowego i rzeczowego wsparcia tej inicjatywy. To dowód na to, że mieszkańcy potrafią docenić prawdziwe rzemiosło i pasję.
Jako redakcja składamy panu Zenonowi ogromne gratulacje za ukończenie przystanku w Szczechach Wielkich. Wykonał Pan kawał niesamowitej roboty! Do tematu z pewnością będziemy regularnie wracać, monitorować reakcje lokalnych władz i sprawdzać, gdzie powstanie kolejny "bajkowy" przystanek. Trzymamy kciuki!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wspaniała inicjatywa. Miejmy nadzieję, że nikt tego nie zdewastuje.
Wspaniała inicjatywa. Miejmy nadzieję, że nikt tego nie zdewastuje.