W blasku fleszy, przy akompaniamencie serdecznych uścisków dłoni i w atmosferze regionalnego triumfu – tak gmina Pisz „wzbogaciła się” o nieco ponad 80 tysięcy złotych z rąk Marszałka Województwa. Czyż to nie wspaniała wiadomość? Szkoda tylko, że ta radosna kropla w morzu potrzeb przypomina próbę gaszenia pożaru lasu przy pomocy pistoletu na wodę. Zwłaszcza gdy w tle dogasa właśnie sprawa 11 milionów złotych na modernizację PDK.
W miniony poniedziałek, 11 maja, marszałek Marcin Kuchciński z gracją rozdawał czeki na „upiększanie wsi” i „promocję zdrowej żywności”. Nasz burmistrz, z uśmiechem godnym Oscara, odebrał wsparcie dla Lisek, Ciesiny i lokalnego festiwalu. Atmosfera była tak gęsta od sukcesu, że niemal zapomniano o jednym „drobnym” szczególe, który od kilku dni elektryzuje mieszkańców Pisza.
Zróbmy szybki bilans, bo matematyka w piskim wydaniu staje się ostatnio nauką z pogranicza magii:
Zysk: 87 420 zł (na tablice o ekologii, leśne owoce i ławeczkę dla turysty).
Strata: ok. 11 000 000 zł z powodu rozwiązania umowy na modernizację Piskiego Domu Kultury.
Prosta kalkulacja pokazuje, że aby odrobić stratę po PDK, gmina musiałaby wygrać konkurs na „Małe Granty Sołeckie” około 126 razy. No, ale po co martwić się milionami, skoro w Ciesinie powstanie „strefa ekoedukacji”, a w Liskach „przestrzeń integracji”? Zawsze to milej integrować się przy nowej tablicy informacyjnej, niż myśleć o tym, jak gmina udźwignie zwrot kolosalnej dotacji wraz z karnymi odsetkami.
Leśne owoce na otarcie łez
Wśród nagrodzonych projektów znalazł się „Regionalny Festiwal Runa Leśnego i Dziczyzny” (25 tys. zł). Wyśmienicie! Skoro w kwestii dużych inwestycji jesteśmy „w lesie”, to przynajmniej będziemy wiedzieli, które grzyby są jadalne, a która dziczyzna najlepiej smakuje na pocieszenie.
Równie uroczo prezentuje się 12 tysięcy na „Zieloną Strefę Relaksu – Etap II”. To strategiczna inwestycja. Relaks będzie nam wszystkim bardzo potrzebny, gdy przyjdzie do płacenia rachunków za błędy przy PDK. Wypoczynek w estetycznym punkcie dla turystów pozwoli na chwilę zapomnieć, że serce kultury w Piszu zamiast nowoczesnej elewacji ma na koncie finansową dziurę, którą widać z samego Olsztyna.
Uśmiechaj się, będą cię fotografować
Zdjęcia z Marszałkiem wyszły świetnie – dynamiczne, optymistyczne, budujące obraz gminy w rozkwicie. Szkoda, że nie da się nimi spłacić 11 milionów długu.
Podczas gdy władze świętują pozyskanie środków na „promocję dziedzictwa kulinarnego”, mieszkańcy zaczynają się zastanawiać: czy to jeszcze zarządzanie gminą, czy już tylko radosny performance? A może nasz burmistrz nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji? O trzy zera za dużo?
Jedno jest pewne – dziczyzna na festiwalu będzie musiała być wyjątkowo smaczna, by przełknąć tę gorzką pigułkę, jaką jest finansowa klęska przy najważniejszej inwestycji kulturalnej w mieście.
Gratulujemy gminie Pisz tych 87 tysięcy. Teraz z niecierpliwością czekamy na równie uśmiechnięte zdjęcie przy przelewie zwrotnym 11 milionów do kasy Urzędu Marszałkowskiego. Może Marszałek też wtedy uściśnie dłoń?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No i w czym jest problem... Zwrot 11 milionów to same plusy. Po pierwsze zwrot kasy oznacza brak ryzyka jej zmarnowania. Niestety, ale są tacy geniusze, którzy sąd stanie zmarnotrawic każda kwotę. Ale to już problem mieszkańców i wybranych przez nich niezależnych liderów z dyplomami bliżej nieokreślonej wartości. Po drugie proponuje przerobić PDK na agencję i kasyno plus lokal z dobrym stripem i efekt komercyjny bankowy. Jak się pomysli, to i kasa sama przyjdzie. A te 11 baniek to drobne na flachę. I wszystko będzie git, bo my robimy, a nie gadamy i stąd takie efekty mamy. Usmiechnijcie sie brygada... Hey...
Piszanin = Tv Republika te same gówno .
A sio mi stąd różowa parówo, to nie forum dla pe.........rastów.
Ten wojewoda to jakaś porażka. Zgodnie z prawem powinien kontrolować samorządowców, a tymczasem dosypuje pieniądze do dziurawego wiadra tym utracjuszom i robi sobie z nimi fotki jakby nie widział problemu. Żenada.
Zwracam się z apelem to gminy i do burmistrza. Zróbcie w końcu coś dla ludzi. W Piszu mamy jedne z najwyższych stawek za odbiór odpadów komunalnych. Trzeba sprywatyzować dawny ZUK. Wówczas ceny dla mieszkańców spadną z dnia na dzień. Tak działa wolny rynek tak działa konkurencja. Ceny za odbiór śmieci spadną z dnia na dzień. Są firmy które są zainteresowane ale nie dajecie im szans. Sprywatyzujcie ZUK i będziecie mieli grube miliony na ten nieszczęsny PDK, a ludzie będą zadowoleni bo spadną im ceny śmieci i wzrośnie jakość usług. Natomiast wodociągi zostawcie w rękach miasta bo to spółka strategiczna
W Rucianem‑Nidzie od lat trwa coś, co wielu mieszkańców nazywa po imieniu: śmieciowy układ, który pożera publiczne pieniądze szybciej niż sezonowi turyści lody nad jeziorem. System, który zgodnie z prawem powinien się bilansować, zamienił się w finansową czarną dziurę. Gmina dopłaca do niego z własnego budżetu, a to oznacza jedno – mieszkańcy płacą za cudze interesy. Do odpadów mieszkańców trafiają śmieci przedsiębiorców, którzy powinni rozliczać się osobno. Wykonawca dolicza te koszty gminie, a gmina… udaje, że nie widzi problemu. Zamiast bronić mieszkańców, przymyka oko na praktyki, które w normalnej gminie wywołałyby alarm. Efekt? Rosnące opłaty, spadający poziom recyklingu i widmo kar finansowych. Ale prawdziwy skandal zaczyna się tam, gdzie kończy się konkurencja. Firma KOMA wycofała się z przetargów, bo – jak mówią jej przedstawiciele – „nie ma sensu startować, skoro wynik jest z góry przesądzony”. Przedsiębiorcy próbujący podpisać umowę z Remondisem są odsyłani do byłego radnego Lidera. W zdrowym rynku firmy walczą o klienta. W Rucianem‑Nidzie wygląda to tak, jakby ktoś już dawno ustawił stolik i rozdał karty. Turyści i lokalni przedsiębiorcy łapią się za głowę, widząc wysokość opłat. W sąsiednich gminach płaci się mniej – i to znacznie. Tymczasem tutaj rachunki szybują w górę, jakby ktoś testował, ile jeszcze mieszkańcy wytrzymają. Coraz więcej osób mówi wprost: to nie jest przypadek, to jest system. System, który cementuje niejasne relacje między biznesem a lokalną władzą. System, który tłumi konkurencję, marnuje publiczne pieniądze i odbiera mieszkańcom prawo do uczciwych usług. Bo trudno uwierzyć, że gmina świadomie utrzymuje model, który generuje straty, łamie zasady i szkodzi mieszkańcom. A jednak właśnie tak to dziś wygląda. I coraz trudniej udawać, że to tylko „problemy organizacyjne”.
NA MIEŚCIE JUŻ JEST GŁOŚNO, ŻE KŁADKA NA MŁODZIEŻOWEJ NIE NADAJE SIĘ DO REMONTU. TAKI MA BYĆ PONOĆ WYNIK PRZEPROWADZONYCH EKSPERTYZ. Czy tą są plotki, czy jednak coś jest na rzeczy? Zastanawiające jest, że z kładką nic się nie robi. Czy ktoś coś wie, jak rzeczywiście sprawy się mają?
Już chyba czas na Węgorzewo, bo jak widać po wpisach tabletki już nie działają, a będzie tylko gorzej.
No i w czym jest problem... Zwrot 11 milionów to same plusy. Po pierwsze zwrot kasy oznacza brak ryzyka jej zmarnowania. Niestety, ale są tacy geniusze, którzy sąd stanie zmarnotrawic każda kwotę. Ale to już problem mieszkańców i wybranych przez nich niezależnych liderów z dyplomami bliżej nieokreślonej wartości. Po drugie proponuje przerobić PDK na agencję i kasyno plus lokal z dobrym stripem i efekt komercyjny bankowy. Jak się pomysli, to i kasa sama przyjdzie. A te 11 baniek to drobne na flachę. I wszystko będzie git, bo my robimy, a nie gadamy i stąd takie efekty mamy. Usmiechnijcie sie brygada... Hey...
Piszanin = Tv Republika te same gówno .
A sio mi stąd różowa parówo, to nie forum dla pe.........rastów.