Reklama

Byłem jedynym uczestnikiem "konsultacji" w sprawie farmy. Trzeba powtórzyć!

Sala była gotowa. Krzesła ustawione w rzędach, stół dla prowadzących, prezentacja, plansze. Wszystko wyglądało jak należy — oprócz jednego szczegółu: nikogo nie było. Tylko ja.

::addons{"type":"only-here"}

Sala była gotowa. Krzesła ustawione w rzędach, stół dla prowadzących, prezentacja, plansze. Wszystko wyglądało jak należy — oprócz jednego szczegółu: nikogo nie było. Tylko ja.

Przyszedłem jako redaktor Piszanina, chcąc relacjonować konsultacje społeczne dotyczące zmiany planu zagospodarowania przestrzennego w Liskach — terenu, który ma być przekształcony pod ogromną farmę fotowoltaiczną. Miała to być okazja do rozmowy z mieszkańcami, wyjaśnienia wątpliwości, konfrontacji stanowisk. Ale... nie było z kim rozmawiać.

Reklama

::news{"type":"see-also","item":"240375"}

Rozmowę prowadziłem wyłącznie z naczelnikiem Wydziału Zagospodarowania Przestrzennego — panem Marcinem Ilewiczem. Usiadłem na jednym z pustych krzeseł i zapytałem wprost: gdzie są mieszkańcy?

Moim zdaniem spotkanie zostało zorganizowane nierzetelnie. Informacja o konsultacjach została opublikowana wyłącznie w Biuletynie Informacji Publicznej — miejscu, do którego przeciętny mieszkaniec nie zagląda. Być może jeszcze gdzieś pojawiła się wzmianka, ale równie skrzętnie ukryta, jak w BIP-ie. Na oficjalnym portalu e-konsultacje.pisz.pl nie ma żadnej wzmianki o tym wydarzeniu. To nie jest prawdziwe ogłoszenie — to jego pozór.

Reklama

Tymczasem burmistrz Pisza, Dariusz Kiński, znany z aktywności na Facebooku i promowania każdej mniejszej inicjatywy, nie wspomniał ani słowem o spotkaniu, które dotyczy przecież ogromnej zmiany dla naszej gminy.

Co więcej — burmistrz nawet nie pokwapił się, by na to spotkanie przyjść. To przecież on reprezentuje mieszkańców. Czy ich zdanie naprawdę go nie interesuje? Czy nie warto choć raz wysłuchać głosu ludzi, zanim przekształci się ich otoczenie bez ich udziału?


Cały przebieg mojej obecności na tzw. konsultacjach można odsłuchać w pliku audio
[AUDIO]https://hejmazury.pl/mp3/tzwkonsultacje.mp3[/AUDIO]

Wyraziłem swój sprzeciw. Wdałem się w krótką dyskusję z naczelnikiem, podnosząc, że bez prawdziwego udziału mieszkańców te konsultacje nie mają sensu. To nie była przestrzeń do rozmowy społecznej — to była formalność dla protokołu.

Reklama

Po kilku minutach wstałem i wyszedłem, mówiąc jasno:

To spotkanie należy przeprowadzić jeszcze raz — tym razem uczciwie, z rzeczywistym poinformowaniem społeczności.

Bo jeżeli o tak ważnych sprawach decyduje się po cichu, w pustej sali — to nie są konsultacje. To tylko pozór demokracji.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Piszanin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości