Reklama

"Dla was wandalizm, dla nas styl życia"

Zjawisko malowania graffiti staje się coraz bardziej popularne, również w naszym Piszu. Z pewnością każdy z nas spotkał się z różnymi napisami lub malowidłami umieszczonymi na murach, budynkach czy też klatkach schodowych. "Graficiarze", jak potocznie określa się osoby tworzące graffiti, są zmorą dla właścicieli budynków, ponieważ usunięcie owych dzieł z elewacji jest zarówno kosztowne jak i pracochłonne.

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego graficiarze piszą na murach?

Hasło, wypisane na jednym z piskich budynków daje nam dużo do myślenia: "Dla was wandalizm, dla nas styl życia". Słowa są na pozór mądre, stanowiące dowód na to, że ktoś chciał nam w jakikolwiek sposób coś przekazać. Z drugiej strony, czy styl życia autora musi niszczyć czyjąś własność?

Otóż nie musi, ponieważ nie każdy graficiarz to wandal. Niektórzy z nich chcą przekazać coś naprawdę ważnego, a jedyną ich formą wypowiedzi jest właśnie graffiti. Większe miasta rozwiązały ten problem, wyznaczając specjalne miejsca, na których młodzież może dać upust swojej twórczości. Oczywiście nie mamy na myśli pisania wszelkiej maści wulgaryzmów, bo to jest po prostu zwykłe chamstwo.

Prześledziliśmy szereg wypowiedzi Polskiego Internetu, z których kilka cytujemy:

B: Ja osobiście do graficiarzy nic nie mam. Tylko muszę przyznać, iż grafować (że się tak się wyrażę) z rozsądkiem można tylko na starych po PRL-owskich budynkach a nie na zabytkach i nowiutkich budowach. Sam widziałem, jak z dnia na dzień graffiti powstało na nowym skrzydle jednego z budynków. Ludzie jeszcze nie zdążyli pomalować tego do końca a tu co? Graffiti! Wkurza mnie to postępowanie.

M: Niektórzy wolą pomazać ładne ściany i zszargać prestiż grafficiarzom, którzy są potem uważani za wandali. Są też grafficiarze, którzy niszczą, ale w sposób fizyczny np. w pociągu coś rozwalą, zatagują go całego. Ale to się dzieje na pociągach, a nie mieście.

PA: Muszę powiedzieć, że rzeczywiście to nie jest ok, ani w porządku na tle tych, co sie natrudzili by budować i malować. Moim zdaniem powinny powstawać jakieś specjalne miejsca, w których to graficiarze mogliby się wyżywać do woli. Np. w jakimś budynku, ktoś mógłby coś takiego założyć i wstęp byłby płatny np. 3 zł. Co jakiś czas wymieniałoby się tam specjalne plakiety, na których każdy mógłby się wykazać

Z: dobry rozsądny graficiarz wie, gdzie honor pozwala malować, a gdzie nie można. Więc ja ufam w lojalność graficiarzy

Wracamy do Pisza, przechodzimy obok ratusza. Obiekt ten jest wiekową, ponadczasową budowlą, na której jedynym znakiem historii powinny być lekko pociemniałe, czerwone cegły. Niestety, na ratuszu bazgroły... to nie grafitti, a wspomniane chamstwo.

Graffiti w Piszu ma też swoje pozytywne działanie. O użyteczności tych malowideł mogą przekonać się uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 w Piszu.

W latach 90 - tych na każdej przerwie, ściana w SP2 "stemplowana" była przez chłopców piłką nożną, co (z wiadomych powodów) tępione było przez nauczycieli i konserwatora budynku. Stemple systematycznie szpeciły szkołę, a zmagania z tym zjawiskiem były swoistą "walką z wiatrakami", do momentu, gdy władze szkoły oficjalnie pozwoliły uczniom na pomalowanie ściany - w stylu graffiti.
Dziś chłopcy spokojnie kopią piłkę o ścianę, która nie dość, że ukrywa stemple, to cieszy oko. Znaleziono "złoty środek". Widocznie w Piszu nie tylko wandale rządzą sprayem.

A co Wy o tym sądzicie?

slejo & ticzer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Piszanin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości