We wtorek, 5 maja, kilka minut po godzinie 6.00 na drodze krajowej nr 16 między Orzyszem a Ełkiem doszło do groźnie wyglądającego zderzenia samochodu osobowego z łosiem. 22‑letni kierowca volvo jechał sam, gdy nagle na jezdnię wbiegło zwierzę. Młody mężczyzna nie zdołał wyhamować i uderzył w łosia. Tym razem skończyło się na ogromnym strachu i uszkodzonym aucie, kierowca nie odniósł obrażeń. Policjanci przypominają, że podobne wypadki bardzo często kończą się tragedią.
Leśne odcinki dróg, ale też trasy między polami i łąkami, wymagają od kierowców wyjątkowej ostrożności. Znaki ostrzegające przed dziką zwierzyną stoją tam, gdzie zwierzęta najczęściej przekraczają jezdnię, lecz samych łosi, saren czy dzików te tablice nie powstrzymują. Zwierzęta wybiegają na drogę nagle i w miejscach, w których najmniej się ich spodziewamy.

Wielu kierowców wybiera nocne podróże, licząc na mniejszy tłok na szosach, w lasach ruch zwierząt po zmroku wyraźnie się nasila. Z taką sytuacją trzeba się liczyć, planując przejazd przez zalesione okolice oraz rejony przecinające pola i łąki.
Ten poranny wypadek z udziałem volvo i łosia po raz kolejny pokazuje, że na drodze kluczowe są koncentracja i rozsądek kierowcy. Prędkość trzeba dobierać nie tylko do pogody, ale też do tego, co dzieje się na samej jezdni i wokół niej. Chwila nieuwagi lub zbyt szybka jazda na „szesnastce” między Orzyszem a Ełkiem – i na każdej innej drodze – może skończyć się dużo gorzej niż w opisywanym zdarzeniu. To ostrzeżenie dla wszystkich mieszkańców i kierowców: noga z gazu tam, gdzie las i pola są bliżej niż się wydaje, nawet jeśli droga wydaje się pusta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze