Kolejny w tym roku przegląd form tanecznych Piskiego Domu Kultury i chałtura muzyczna do późnego wieczora. Majówka w Piszu z pewnością nie należała do najatrakcyjniejszych propozycji w kalendarzu imprez mazurskich.
Kilka wolnych dni sprzyja rodzinnym spacerom, wspólnym spotkaniom i dobrej zabawie. Rodzice wraz ze swoimi latoroślami wybrali się na "Majówkę 2012". Tradycyjnie miejscem imprezy był amfiteatr Piskiego Domu Kultury, z którego w głąb miasta płynęły dźwięki muzyki.
Pierwsze dwie godziny upłynęły pod znakiem gier i zabaw dla dzieci. Na wielbicieli mocnych wrażeń czekała zjeżdżalnia, trampolina oraz tor samochodowy. Tłumy rozradowanych maluchów stały w kolejce do malowania twarzy, rąk, słowem zrobienia sobie "tatuażu". Wszystkiemu przyglądała się nieliczna widownia, której liczebność wzrosła wraz z prezentacjami Form Piskiego Domu Kultury.
Publiczność oklaskiwała m.in.: dziecięce grupy taneczno - baletowe, młodą gimnastyczkę, uzdolnioną wokalistkę Beatę Kowalczyk, której towarzyszyła Paulina Pieloch, zespół "Żywioł". Największą porcję braw otrzymał efektowny występ break - danceowców z DSP Squad oraz "ognisty" występ formacji Fire Factory.
Gdy zapadał zmrok na scenę wyszła szczuczyńska grupa "911". Czwórka młodych artystów uraczyła fanów muzyki liczną dawką coverów, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Najbardziej wytrwali doczekali ostatniego akordu wieczoru - zabawy pod gwieździstym niebem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!