Reklama

Rowerem przez Polskę

6:30 wyjazd z Pisza, 11:15 Granica z Rosją w okolicach Węgorzewa. W międzyczasie jeszcze zwiedzanie Giżycka. Na rowerze, bo pasją Marcina Lipińskiego z Pisza są wycieczki rowerowe. Właśnie pobił swój rekord.

6:30 wyjazd z Pisza, 11:15 Granica Polski z Rosją w okolicach Węgorzewa. W międzyczasie jeszcze zwiedzanie Twierdzy Boyen w Giżycku. Na rowerze, bo pasją Marcina Lipińskiego są rowery i wycieczki rowerowe. Właśnie pobił swój rekord.

Cel wyprawy osiągnięty - Granica Państwa. 
Marcin ma 21 lat i mieszka w Piszu, na rowerze lubił jeździć od zawsze. W pierwszą dłuższą trasę wyruszył 3 lata temu. I tak się rozkręciło, jazda rowerowa na długie dystanse stała się jego pasją. Od tego czasu przemierzył ponad 7965 kilometrów. Na rowerze spędził ponad 385 godzin. I jeszcze wiele kilometrów do przebycia przed nim.

Reklama

13 września wczesnym rankiem, swoją szosówką Lipiński wyruszył w stronę granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Tym samym pobił swój życiowy rekord odległości, pokonał rowerem 202 kilometry. Wyruszył o 6:30 a po niespełna 8 godzinach pedałowania, spowrotem był w Piszu.

- W Giżycku zrobilem sobie dłuższą przerwę na posiłek, zajechałem jeszcze do Twierdzy Boyen i na plażę by trochę odpocząć przed dalszą trasą - opowiada Marcin - Na granicy lekko się zdziwiłem, nie było tam nic poza tabliczkami, szlabanem i elektronicznym okiem Straży Granicznej. Szybko wyruszyłem więc w powrotną drogę.

Reklama

Marcin w trasie dookoła Jeziora Roś.
Marcin wybiera rower także na co dzień. Samochód zostawia na zimę i kiepską pogodę. Średnio pokonuje dziennie 50-60 kilometrów rowerem. - Jazda rowerem pomaga się oderwać od codziennych spraw. Wiadomo, staram się być coraz lepszy, bić rekordy szybkości czy odległości, ale cieszy mnie każdy pokonany kilometr - mówi Lipiński.

Kolejnym wyzwaniem dla rowerzysty ma być ok. 120 kilometrowy nocny rajd po okolicznych terenach. Ale Marcin jeździ nie tylko po Mazurach. Najtrudniejszą trasą była dla niego ta w Karpaczu - 3 dni przed maturą potrzebowałem się odprężyć. Zabrałem więc rower na wakacje i pojechałem w góry. Spore podjazdy, ogromne zmęczenie, ale satysfakcja i widoki nie do opisania. Rekord wysokości: 1300 metrów nad poziomem morza.

Reklama

Marcin stara się zarażać innych swoją pasją. - Ten sport gwarantuje oderwanie od szarej rzeczywistości, pozwala przewietrzyć myśli. Daje możliwość obcowania z naturą, poznawania piękna krajobrazu. Rowerem można zwiedzić każdy zakątek, samochodem nie wjedziesz wszędzie - zachwala Lipiński.
 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Piszanin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości