Dwa lub trzy dni drobnych opadów deszczu wcale nie oznaczają, że zagrożenie pożarowe minęło. Ostatnie wydarzenia w regionie i w samym Piszu dobitnie pokazują, jak kruchym ekosystemem jest las i jak niewiele trzeba, by ogień wymknął się spod kontroli. Tylko dzięki sprawnej koordynacji służb udało się uniknąć tragedii w naszym lesie miejskim.
Ostatnie dni upłynęły pod znakiem walki z żywiołem w wielu częściach Polski. Wszyscy obserwowaliśmy zmagania podczas pożaru w Puszczy Solskiej. Niebezpiecznie było również znacznie bliżej nas – w Nadleśnictwie Maskulińskim spłonęło około 9 hektarów. Te przykłady dają nam jasny obraz lasu jako przestrzeni niezwykle delikatnej, o którą wszyscy musimy dbać ze szczególną uważnością.
Zagrożenie nie ominęło także bezpośrednio naszego miasta. W sobotę, 2 maja 2026 r., około godziny 14:00, doszło do pożaru w lesie miejskim przy drodze prowadzącej z Pisza do Pogobia Średniego. Dzięki czujności i sprawnemu systemowi monitoringu, ogień został szybko zlokalizowany przez Punkt Alarmowo-Dyspozycyjny Nadleśnictwa Pisz.
W gaszeniu ognia uczestniczyły 2 jednostki Państwowej Straży Pożarnej oraz 3 jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z terenu naszej gminy. Pożar objął około 1 hektara powierzchni leśnej. Choć mogłoby się wydawać, że sytuacja została opanowana, las pokazał swoją nieprzewidywalność – 3 maja w tym samym miejscu doszło do wznowienia pożaru, co wymagało ponownej, błyskawicznej interwencji służb.
Nadleśnictwo Pisz podjęło działania mające na celu trwałe zabezpieczenie pogorzeliska.
Wykonano mineralizację terenu poprzez oboranie pożarzyska, co tworzy naturalną barierę dla ognia mogącego tlić się w ściółce - powiedział Marek Gruzeł, nadleśniczy z Nadleśnictwa Pisz. Przez kolejne godziny prowadzony był stały monitoring miejsca zdarzenia, w który zaangażowana była Służba Leśna, samochód patrolowy oraz ciągnik.
Reklama
Leśnicy podkreślają, że dobra koordynacja działań między Nadleśnictwem a Strażą Pożarną była kluczowa, by ogień nie rozprzestrzenił się na większy obszar. W trosce o trwałość wszystkich lasów – nie tylko tych zarządzanych przez Lasy Państwowe
Nadleśnictwo Pisz deklaruje pełną gotowość do współpracy i wsparcia w walce z żywiołem, służąc swoją wiedzą oraz doświadczeniem - dodał nadleśniczy Marek Gruzeł.
Aby pokazać naszym czytelnikom, jak udaje się tak szybko wykryć zagrożenie, Piszanin odwiedził Punkt Alarmowo-Obserwacyjny w Szerokim Borze. To właśnie tutaj bije „serce” systemu ostrzegania lasów Puszczy Piskiej. Na monitorach dyspozytorzy śledzą obraz z kamery o wysokiej rozdzielczości, umieszczonej na wieży obserwacyjnej. System ten pozwala dostrzec najmniejszy słup dymu z odległości wielu kilometrów. To właśnie dzięki precyzyjnym namiarom z Szerokiego Boru, strażacy wiedzą dokładnie, w który kwartał lasu mają się skierować, co skraca czas dojazdu do minimum. W okresie tak wysokiego zagrożenia jak obecnie, monitoring ten prowadzony jest z najwyższą czujnością.
W związku z utrzymującą się suszą oraz ostatnimi niebezpiecznymi zdarzeniami, apelujemy do wszystkich mieszkańców Pisza oraz odwiedzających nas turystów o zachowanie szczególnej ostrożności podczas przebywania w lasach.
Absolutne minimum:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak to jest z systemami. Nie zwsze one zadziałają. Demokracja jest też systemem. Pomimo ostrzeżeń systemu przed wyborem głupich ludzi na burmistrzów i radnych wybraliśmy cymbałów . System nie zdziałał. Że Szymborski to o*, konfabulant wszyscy wiedzieli i trzykrotnie ludzie go wybrali. O Kińskim pomimo , że system tez ostrzegał, że to jest człowiek znikąd i się nie nadaje to ludzie go wybrali. Teraz jest zgrzyt zębów i płacz bo dziesiątki milionów naszych pieniędzy ci Panowie przebimbali i zmarnotrawili . Okazuje się, że w tych systemach najbardziej zawodny jest człowiek. Co dalej z tym domem kultury?
Nic nie będzie. Zgnije w sposób naturalny, a potem zrobi się protokół zniszczenia i będzie w papierach się zgadzało. Potem opyli się działkę i w papierach będzie że niby jest zysk. A to że dotacja zwrócona to bardzo dobrze. Kasa nie będzie chociaż zalegała na koncie i co za tym idzie nie będzie kolejnego marnotrawstwa. Same plusy. Usmiechnijcie sie brygada i paście brzuchy swoim liderom. Jak wybraliście, to tak macie.
Tak to jest z systemami. Nie zwsze one zadziałają. Demokracja jest też systemem. Pomimo ostrzeżeń systemu przed wyborem głupich ludzi na burmistrzów i radnych wybraliśmy cymbałów . System nie zdziałał. Że Szymborski to o*, konfabulant wszyscy wiedzieli i trzykrotnie ludzie go wybrali. O Kińskim pomimo , że system tez ostrzegał, że to jest człowiek znikąd i się nie nadaje to ludzie go wybrali. Teraz jest zgrzyt zębów i płacz bo dziesiątki milionów naszych pieniędzy ci Panowie przebimbali i zmarnotrawili . Okazuje się, że w tych systemach najbardziej zawodny jest człowiek. Co dalej z tym domem kultury?
Nic nie będzie. Zgnije w sposób naturalny, a potem zrobi się protokół zniszczenia i będzie w papierach się zgadzało. Potem opyli się działkę i w papierach będzie że niby jest zysk. A to że dotacja zwrócona to bardzo dobrze. Kasa nie będzie chociaż zalegała na koncie i co za tym idzie nie będzie kolejnego marnotrawstwa. Same plusy. Usmiechnijcie sie brygada i paście brzuchy swoim liderom. Jak wybraliście, to tak macie.