Reklama

Wracamy do tematu: PKP i szynobusy

Zamieszczony 14 listopada w Piszaninie artykuł na temat sytuacji w PKP wzbudził spore zainteresowanie wśród odwiedzających. Między innymi pojawiła się obszerna wypowiedź Mazura - człowieka interesującego się sytuacją piskiego kolejnictwa. W pełni zgadzamy się z wypowiedzią - dodając do sprawy kolejną cegiełkę. Cytujemy wypowiedź w całości, jako odrębny artykuł.


Witam wszystkich zatroskanych kolejnictwem na Mazurach. Tak się jakoś składa, że ja także należę do tego grona. W koncu transport kolejowy to nie tylko kosztowne widzimisię, lecz przede wszystkim element rozwoju regionalnego i ważny czynnik wpływający na szeroko pojętą atrakcyjność inwestycyjną. Może brzmi to troche jak kolejna porcja pieknych komunałów, ale taka jest prawda. Sytuacja w kolejnictwie jest już na tyle zła, że coraz więcej się zaczyna mówić o koniecznych zmiana strukturalnych, prawnych czy własnościowych.

Dotąd powszechnie pokutował pogląd, że kolej to PKP (od niedawna PKP S.A.) i tylko w ramach tego wielkiego i praktycznie niereformowalnego molocha odbywać się musi ruch kolejowy. Jest to oczywisty mit i dziś coraz częściej mówi się o demonopolizacji. Na czym to ma polegać? Otóż już Wam moi Kochani wyjaśniam:

Podstawową kwestią było wyodrębnienie w ramach samego PKP poszczególnych spółek, w tym spółki Polskie Linie Kolejowe S.A. Chodzi po prostu o to, aby "wyjąć" ze wspólnego finansowego worka środki i utworzyć samodzielną osobę prawną zajmującą się wyłacznie eksploatacją infrastruktury kolejowej. I to już jest faktem. Następnym etapem będzie (od stycznia 2004r.) przekazanie środków i organizacji przewozów regionalnych samorządom wojewódzkim. I to jest właśnie ta wielka rewolucja, przeciw której protestują niereformowalni jak socjalistyczna gospodarka kolejarze...!!! Z formalnoprawnego punktu widzenia oznaczać to będzie, że to samorzad będzie decydował o częstotliwości kursowania pociągów, o rozkładach jazdy oraz (co najbardziej boli naszych kolejarzy z PKP) o przewoźniku, który będzie na zlecenie Marszałka Województwa świadczył usługi przewozowe. Tak więc wcale to nie musi być dotychczasowe PKP ale np. operator prywatny lub samodzielna spółka utworzona i wyposażona w środki materialne i obrotowe za pieniążki otrzymane z budżetu Państwa na przewozy regionalne. Dotychczas te środki otrzymywało PKP S.A. i jako przedsiębiorstwo było w zasadzie poza wszelką kontrolą w przedmiocie świadczonych usług, częstotliwości kursowania pociągów, cen biletów itp. No i właśnie o to była ta wojna, o kasę i o utrzymanie status quo. Dyrdymały w rodzaju, że to dla dobra pasażerów, są jawną kpiną i świadczą o niezbyt wysublimowanym sposobie rozumowania niektórych panów związkowców. Oni się dobrze czują w tym bałaganie i każda rozsadna koncepcja uporzadkowania systemowego przewozów kolejowych spotyka się z szaleńczym oporem. Bowiem tu chodzi po prostu o kase.

Samorządy otrzymane środki z pewnością wykorzystają lepiej i efektywniej, chociażby na zakup lub leasing szynobusów (średni koszt jednego to ok. 5.300.000). I okazać się może, że kolejarze i PKP nie jest do niczego potrzebne... I co wtedy? Strata stołków, kasy i przywilejów kolejowych rodem z epoki Władysława Gomółki. To prędzej, czy później i tak by upadło, pytanie tylko ile by to jeszcze miało nas podatników kosztować...

Zatem miejmy nadzieję, że od stycznia reforma wejdzie w życie i rząd nie ugnie się pod pistoletem strajku. Chociaż z drugiej strony, jeśli chcą to niech strajkują... Sami sobie zaciskają pętlę na szyję.

Poza tym warto także wspomnieć, że ww. reforma przewiduje w niedalekiej przyszłości przejęcie przez samorząd wojewódzki nie tylko przewozów, lecz także przejęcie infrastruktury służącej do ruchu regionalnego. W gestii PKP pozostać mają na razie wyłącznie przewozy międzyregionalne i międzynarodowe (także tylko na razie...), oraz magistralne linie kolejowe. Oznacza to, że nasza linia kolejowa będzie własnością samorządu wojewodzkiego a dworce i infrastruktura pomocnicza własnością samorządu gminnego. To samorząd lokalny, a nie jakiś kacyk w Warszawie będzie decydował o remoncie i modernizacji torów kolejowych. Będzie można także na ten cel ubiegać się o środki unijne, bowiem w obecnym stanie prawnym (linia należy do spółki PKP) o remoncie możemy zapomnieć. W obecnym stanie prawnym (zasady gospodarki budżetowej) gmina nie ma (nawet gdyby bardzo chciała) wyremontować dworca kolejowego, bowiem nie może inwestować w majątek niebędący jej własnością. Tyle ustawa o finansach publicznych...

Na Dolnym Śląsku już kilka lat temu wprowadzono projekt pilotażowy polegający na przekazaniu samorządom linii kolejowych uznanych przez PKP za nierentowne i zamkniętych dla ruchu. I co się okazało? Ano okazało się, że za otrzymane środki zakupiono szynobusy, troszkę wyremontowano linie... i to działa...!!! Ruch jest spory a do Wrocławia w godzinach szczytu szynobusy jeżdżą co godzinę, a ludzie rezygnują z jazdy samochodem. Szynobus jest cichy, szybki (nawet po wyeksploatowanym torowisku jeździ w granicach 80 km/h). Okazuje się, że można... Wystarczy tylko przejąć majątek od PKP i dobrze nim zarządzać.

Tak więc zbliża się (choć powoli) moment, w którym troszke zostanie PKP rozmontowane... i dobrze, bo utrzymywanie tego co jest oznacza tylko upadek, także dla tak broniacych reliktów socjalizmu kolejarzy.

A już tak na pocieszenie, to powiem Wam moi mili, że pierwszy szynobus już jest zakupiony i będzie od lutego jeździł z Braniewa do Elbląga. Następne mają być dla nas (tak przynajmniej mówi się w Olsztynie), tj. obsługiwać będą trzy linie prowadzące na Wielkie Jeziora Mazurskie. Ach... jak ja kocham te ziemie...

Bardzo miło będzie mi, jeśli ktoś doda do moich wypocin swoją cegiełkę.

Pozdrawiam Was wszystkich

Mazur (ten prawdziwy hihihi)



Zdjęcie szynobusu pochodzi ze strony internetowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko - Mazurskiego

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Piszanin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości