Wodne wyprawy - to jedna z największych atrakcji Mazur. Każdego roku w sezonie letnim żeglarze z całej Polski odwiedzają Krainę Wielkich Jezior. Akweny pękają w szwach od entuzjastów tego sportu - zarówno doświadczonych wodniaków, jak też laików stawiających dopiero pierwsze kroki. Wszyscy oni jednak twierdzą zgodnie, że do wody trzeba mieć respekt. Największym wyzwaniem, nawet dla żeglarzy z wieloletnim stażem jest jezioro Śniardwy, nie bez przyczyny nazywane mazurskim morzem. Powierzchnia tego największego w Polsce jeziora wynosi 11 383 ha. Wąskie przesmyki łączą główny akwen z kilkoma mniejszymi jeziorami, jeżeli przy obliczaniu powierzchni Śniardw wziąć po uwagę również Seksty, Kaczerajno i Warnołty, uzyska się wynik 11 487,5 ha. Na takim obszarze zdarzyć się może wszystko. Wypływając z portu w piękną pogodę, trzeba liczyć się z tym, że na trasie spotkać możemy chmury, deszcz, silny wiatr i inne nieprzyjemne niespodzianki. Dlatego właśnie początkujący żeglarze powinni odpuścić sobie rejs po Śniardwach, bądź wybrać się tam pod opieką osoby doświadczonej. Jezioro Śniardwy pozostanie do końca życia koszmarem dla żeglarzy z Warszawy, którzy w minioną niedzielę stoczyli walkę z przepastnymi wodami mazurskiego morza. Do zdarzenia doszło około godziny 18.00, niedaleko Niedźwiedziego Rogu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!