Reklama

Kolejne wiersze Pana Leona

Rybak, leśnik, grzybiarz i mysliwy, a przede wszystkim gawędziarz. Pisze amatorsko wiersze i opowiadania Własne i nie tylko. Przeważnie na tematy myśliwskie i zawsze ze szczyptą humoru. Czuje się osamotniony, gdyż już przeważnie wszyscy jego koledzy i przyjaciele nie dotrzymali mu kroku w biegu na przełaj przez życie.
ni w pysku
Czynił rachunek sumienia leżąc
w swoim legowisku
To prawda, że mordował jagnięta
dogadzając sobie
I nie jedną owczą matkę pogrążył
w żałobie
Lecz dziś kiedy się zestarzał i w kościach
czuje dolegliwość
Chciałby się poskarżyć myśliwym
na niesprawiedliwość
Gdyż jak to jest, iż jeleń, dzik, sarna
I innych zwierząt odmiana
Która w rolnictwie czyni szkody, w zimie
jest dokarmiana
A wilk, który jest pod ochroną i pełni rolę
selekcjonera
Na starość w zimie musi zdychać z głodu
cholera!
W dodatku jak jest mróz i silna wichura
Zamarzłby na amen, gdyby nie ciepła wilczura
Tak polegując w kryjówce, wilk wciąż rozmyślał
I czynił myśliwym złośliwe wymówki
Wszak mogliby mu raz podrzucić kawał padliny
By ulżyć choć trochę cierpieniom głodówki
Obolały i głodny wilk, swarzył się zuchwale
A czasem w zapale chciał zgrzytać zębami
Lecz nie miał już ich w pysku wcale
i chociaż z oburzenia jeżył mu się bury włos
Skomlił cicho minorowo na starzyka los






MYŚLIWSKA JESIEŃ

Samotna osika cicho zaszumiała,
Ze oddała wiatrom już ostatni liść
Bierz fuzję kolego to jesień nastała
I na polowanie czas i pora iść.
W przezroczystych sukniach stoją smukłe brzozy
I w oddali cichy zadumany las
A tęsknota czule w twoim sercu brodzi
Na nową przygodę kusi, wzywa nas
Wołają cię lasy, wzgórza i doliny
Szronem posrebrzana siwa trawy sierść
A powietrze pachnie jak słodkie malinyIdż napawaj aromatem romantyczną pierś
Zamilkły na bagnach już czujne żurawie
Ich tęskna muzyka ucichła, przebrzmiała
Bierz fuzję i torbę borsuczą nemrodzie
To jesień nastała, jesień nastała!
Na tęskny zew rogu zwołali się koledzy
Już we mgle naganki widać nikły rys
Tu i ówdzie szarak tuli się do miedzy,
Tam krechą zaznaczył w polu rudy lis
I gruchnęły fuzje, i padła zwierzyna
Sercem potrząsnęła ci radosna myśl
Skarży się cichutko samotna osika
Że chłodny wiatr porwał jej ostatni liść






NOCNA WICHURA

Rozpętała się wichura !...
W ciemną noc.
Kłębiaste chmury sypią śniegWiatr w drzwi kołaczeTo znów wyje jak wilk buryTo jak dziecko łka i płaczePokołtuni strzechom słomy
I jak gnomy;
Zaszeleści koło ściany
Zapuka leciutko w szybę
Jak wędrowiec zabłąkany.
W taką noc w myśliwskiej chacie
Siedź Nemrodzie
Przy kominku i herbacie
Przysłuchując się wichurze
Z wiernym psem, na dzika skórze.
A nad ranem jest cichutkoI ponowa...
A ponowa to lektura
Napisana przez zwierzynęI naturę
Tajemniczo, zagadkowo i pokrętnieCzyni wzór...
A Twój pies z kufą przy śniegu
Czyta skrzętnie.
I Ty czytaj ją Nemrodzie
Gdyż tam pisze tak ciekawie:
O zwierzętach, o przyrodzie O marzeniach Twych, przygodzie ! Darz Bór!



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Piszanin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości