Piski Dom Kultury miał stać się wizytówką miasta, miejscem, w którym mieszkańcy będą spędzać czas, oglądać spektakle, koncerty, uczestniczyć w warsztatach. Modernizacja Piskiego Domu Kultury – bo o niej mowa – była inwestycją długo wyczekiwaną. Teraz jednak Najwyższa Izba Kontroli mówi wprost: projekt przeprowadzono źle, z naruszeniem procedur i prawa.
Piski Dom Kultury miał stać się wizytówką miasta, miejscem, w którym mieszkańcy będą spędzać czas, oglądać spektakle, koncerty, uczestniczyć w warsztatach. Modernizacja Piskiego Domu Kultury – bo o niej mowa – była inwestycją długo wyczekiwaną. Teraz jednak Najwyższa Izba Kontroli mówi wprost: projekt przeprowadzono źle, z naruszeniem procedur i prawa.
Upublicznienie kontroli NIK (które można sobie pobrać i poczytać tutaj: http://pdk-bip.hi.pl/download.php?id=617) zbiegło się z odwołaniem Natalii Kucisz ze stanowiska dyrektora PDK. Sama Natalia Kucisz w tym całym bałaganie odgrywa niezbyt istotną rolę - wszyscy powinniśmy jej osobę traktować nie jako osobę winną zaniedbań (jakie wymienione zostały w zarządzeniu burmistrza Dariusza Kińskiego), a jako ofiarę szeregu błędów rozpoczętych przez poprzedniego burmistrza Andrzeja Szymborskiego oraz poprzednią dyrektor PDK Katarzynę Sobiech. Młoda i ambitna dziewczyna, chcąca działać w sferze kultury, przeceniła swoje możliwości poradzenia sobie z gospodarczym aspektem feralnego stanowiska. A może zbytnio wierzyła, że ma za sobą pomoc w postaci piskich włodarzy, którzy potraktowali ją jak "kozła ofiarnego".
Raport NIK to kilkadziesiąt stron zarzutów. Już sam początek jest druzgocący: negatywna ocena planowania, realizacji i rozliczenia. Dalej czytamy o braku szkoleń dla pracowników, nierealnych terminach w dokumentach przetargowych, wyborze wykonawców bez wymaganych uprawnień czy wydłużaniu umów bez podstawy prawnej. Kontrolerzy wytykają też brak merytorycznego nadzoru, odbiory dokumentacji „po łebkach” i – co szczególnie poważne – opłacanie faktur wartych miliony złotych bez kompletu wymaganych dokumentów.
Nie chodzi o drobne przeoczenia. W świetle raportu mamy do czynienia z poważnymi uchybieniami, które mogą kosztować Pisz realne pieniądze. Inwestycja była współfinansowana z funduszy zewnętrznych, więc istnieje ryzyko, że część środków trzeba będzie oddać - z odsetkami. W praktyce oznacza to mniej pieniędzy na inne miejskie inwestycje – od remontów dróg po wsparcie szkół czy sportu.
Co wykryła NIK? Z raportu wynika m.in., że:
Pracownicy PDK nie byli przygotowani do prowadzenia tak dużej inwestycji – brak szkoleń i wsparcia ekspertów. Już na etapie przetargów popełniono błędy – w dokumentach wpisano nierealne terminy i niejasne wymagania. Wybrano wykonawców bez wymaganych uprawnień, w tym inspektora nadzoru. Aneksowano umowy niezgodnie z prawem – wydłużając terminy bez podstawy prawnej. Brakowało merytorycznego nadzoru – część konsultacji w ogóle się nie odbyła, odbiory dokumentacji były powierzchowne. Błędy w finansach – m.in. zwiększenie wynagrodzenia osoby pełniącej usługi Nadzoru Inwestorskiego o 51 tys. zł wbrew opinii prawnej, opłacanie faktur bez kompletnych dokumentów, wypłaty dla podwykonawców bez weryfikacji.Co teraz? Burmistrz i rada miejska stają przed trudnym zadaniem. Trzeba naprawić błędy, ale też wyciągnąć konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych. Drogi są różne: od wewnętrznych postępowań dyscyplinarnych i zmian kadrowych, po zawiadomienia do Regionalnej Izby Obrachunkowej, Urzędu Zamówień Publicznych czy prokuratury. W grę wchodzi też odpowiedzialność finansowa osobista – w skrajnych przypadkach osoby winne mogą zostać obciążone kosztami albo dostać zakaz pełnienia funkcji publicznych.
Takie sprawy mają jednak wymiar nie tylko finansowy. Jest też kwestia zaufania mieszkańców. Modernizacja PDK miała być symbolem rozwoju miasta, a stała się przykładem tego, jak brak nadzoru i doświadczenia potrafi zrujnować najlepsze intencje. Teraz kluczowe jest, by władze nie zamiatały sprawy pod dywan. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co dokładnie poszło nie tak, kto za to odpowiada i ile to będzie nas kosztować. I może przede wszystkim – mieć pewność, że w przyszłości podobne inwestycje będą prowadzone inaczej.
Co powinno się stać teraz? Jako mieszkańcy Pisza powinniśmy domagać się zdecydowanych działań:
W tej chwili pytanie nie brzmi już, czy konsekwencje będą, tylko jakie – i kto je poniesie.
Temat problemów z PDK jest bardzo szeroki. Niniejszy artykuł otwiera kolejne, które zamieścimy niebawem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!