Gmina Ruciane Nida podpisała umowę na projekt zielonej infrastruktury warty ponad 47 mln zł. Inwestycja zmieni nabrzeże jeziora Guzianka Wielka, poprawiając dostępność i bezpieczeństwo dla mieszkańców oraz turystów. Prace obejmują budowę pomostów, przystani i terenów rekreacyjnych i rozpoczną się już wkrótce.
Gmina Ruciane-Nida wkracza w etap realizacji dużej inwestycji nad jeziorem Guzianka Wielka. 19 maja 2026 roku sfinalizowano formalności i podpisano umowę z wykonawcą projektu – firmą SORTED Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie. Zadanie realizowane w ramach projektu „Zielona infrastruktura Wielkich Jezior Mazurskich” opiewa na kwotę ponad 47 milionów złotych i ma znacząco odmienić tamtejsze nabrzeże.
Szczegóły przetargu i wybór wykonawcy
Wybór firmy SORTED poprzedzony był procedurą w trybie przetargu nieograniczonego. W wyznaczonym terminie wpłynęło pięć ofert, z czego jedna podlegała odrzuceniu (oferta konsorcjum Adamietz Warszawa i Everest 5, odrzucona na podstawie art. 226 ust. 1 pkt. 1 lit. c Prawa zamówień publicznych).
Zwycięska oferta firmy z Piaseczna okazała się najkorzystniejsza pod względem kryteriów oceny, uzyskując maksymalną liczbę 100 punktów. Wykonawca zaoferował cenę 47 373 081,00 zł brutto, 84 miesiące gwarancji oraz czas realizacji wynoszący 689 dni – o jeden dzień krótszy niż pozostali oferenci.
W postępowaniu wystartowało także przedsiębiorstwo z naszego powiatu – GROT HOUSE Sp. z o.o. z siedzibą w Piszu, które zaproponowało realizację zadań za kwotę 75 445 390,18 zł brutto (co przełożyło się na 77,67 punktów w ogólnej ocenie). Pozostałe oferty złożyły firmy: Inwest-Serwis z Olsztyna (cena 54,8 mln zł, 91,85 pkt) oraz Strabag z Pruszkowa (cena 57,3 mln zł, 89,58 pkt). Oficjalne sprostowanie zawiadomienia o wyborze najkorzystniejszej oferty opublikowano 30 kwietnia 2026 roku.
Dwa kluczowe zadania nad jeziorem
Zaplanowana inwestycja została podzielona na dwa główne etapy, które mają kompleksowo rozwinąć infrastrukturę rekreacyjną i żeglarską w Rucianem-Nidzie.
Zadanie nr 1 skupia się na bezpośrednim zabezpieczeniu brzegu jeziora Guzianka Wielka. W ramach tych prac przewidziano budowę nowych pomostów, slipu dla łodzi oraz ciągów pieszych wyposażonych w nowoczesne oświetlenie. Całość dopełni uporządkowanie i nowe zagospodarowanie terenów zielonych oraz stref rekreacyjnych.
Zadanie nr 2 polega na budowie od podstaw bazy dla wodniaków – przystani żeglarskiej. W jej skład wejdzie budynek bosmanatu, hangar, zaplecze socjalno-sanitarne, a także niezbędne parkingi i pełna infrastruktura techniczna warunkująca funkcjonowanie obiektów.
Według założeń projektowych, realizacja inwestycji ma nie tylko poprawić estetykę oraz funkcjonalność nadjeziornych terenów, ale również realnie podnieść bezpieczeństwo i komfort zarówno mieszkańców gminy, jak i odwiedzających region turystów.
Kiedy nastąpi zakończenie prac?
Wykonawca zadeklarował w ofercie 689 dni na wykonanie prac
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No i git. Będzie wreszcie coś fajnego na mare Mikołajek. W takim przypadku zawsze jest tak, że inwestycja ciągnie kolejne inwestycje jak teren jest perspektywiczny. Jak gospodarz dobry, to i inwestycje są. A w Piszu syf i chwasty. Dziura w płocie i szalet w krzakach jako substytut dworca PKP to taki symbol Pisza. To miasto z tektury i dykty. Miasto powinno zmienić nazwę na Pisz/k Rucianego (tak jak kiedyś była Biala/k Piszu).
Problem przy tego typu inwestycjach jest taki, że decydenci robią tylko pijar i nigdy nie podają źródła finansowania oraz utrzymania takich obiektów. W myśl klasycznej zasady samorządowców "po nas choćby potop".
Informacja o finansowaniu jest jawna i powszechnie dostępna. Wystarczy tylko kliknąć. Zasadnicza część środków to środki zewnętrzne pozyskane przez samorząd. Cieszyć się trzeba że w końcu powstanie jakaś spójna architektonicznie i przestrzenie całość i przestrzeń wspólna - w przeciwieństwie do tego pogrodzonego plotami geszefciarskiego dziadostwa które jest dookoła. Teraz podnosi się larum, bo to całe dziadowskie otoczenie nie ma szans na egzystencję. To tak jak zestawienie Mercedesa z Trabantem (nawet nie Wartburgiem). Nie da się wiecznie chalturzyc nie inwestując lub inwestując niewiele. Na inwestycji wszyscy skorzystają przy czym bedzue to z pewnością czynnik początkujący przestrzeń. I tego się różni drobni geszefciarze najbardziej boją. Boją się zmiany, nowej jakości, wysokich standardów i konkurencji. Tylko patrzeć jak wejdzie tam większy inwestor i jak w Mikołajkach postawi porządny obiekt hotelowy. I o to tu chodzi. Dziś Ruciane jest brzydkie i wygląda jak Mikołajki ba początku kat 90 tych. Całe szczęście idzie mu lepszemu. Trzymam kciuki.
Ruciański urząd znów udowodnił, że jeśli istnieje jakaś granica między niekompetencją a arogancją, to oni dawno ją przekroczyli. No naprawdę, kto by się spodziewał, że ruciański urząd nie pochwali się mieszkańcom zatrudnieniem specjalisty od pudrowania rzeczywistości. Po co psuć tak pięknie dopracowaną iluzję, że wszystko jest pod kontrolą. W końcu najlepsza propaganda to ta, o której nikt nie wie, że jest propagandą. A ta bajeczka o finansowaniu… to jest kpiną z inteligencji mieszkańców. „Mieszkańcy nie zapłacą” — jasne. Koszty pokryje mityczny fundusz z krainy „dotacja”, a eksploatacja będzie działać na energię z dobrych chęci urzędników. Zestawienia kosztów utrzymania brak? No pewnie — jak się nie policzy, to nie ma. A jak nie ma, to można udawać, że wszystko jest za darmo. Bo i po co psuć narrację liczbami. Liczby są bezlitosne, a bezlitosność nie pasuje do folderu promocyjnego. To taka księgowość w stylu „zamknij oczy, może zniknie” i ekonomia kwantowa Schrödingera w praktyce. Utrzymanie inwestycji przez lata? To przyszłych problem mieszkańców, ale przyszłość jest tak odległa, że można ją traktować jak science fiction. Najważniejsze, że dziś można przeciąć wstęgę, najlepiej z miną zbawcy gminy, i wrzucić triumfalne zdjęcie na Facebooka. A że komentarze trzeba było zablokować, bo ludzie mieli czelność mieć własne zdanie… cóż, wolność słowa jest świetna, dopóki nie przeszkadza w autopromocji. To oczywiste, że władza zawsze najlepiej wie, co ludzie powinni myśleć. W końcu to nie demokracja, to spektakl — a widownia ma siedzieć cicho. Co robi "dobry" gospodarz, gdy już wyprzeda wszystkie gminne działki, żeby łatać bezdenny deficyt? Bierze się za wyprzedaż mieszkań komunalnych! Tylko nie mówcie, że to desperacja — to „strategia minimalizowania odpowiedzialności”. Jak się wszystko sprzeda, to nie będzie problemów. Bo nie będzie już niczego, co mogłoby je generować. To nie zarządzanie — to likwidacja w odcinkach. Taka samorządowa wersja wyprzedaży garażowej: „wszystko musi zniknąć”. Tylko że tu nie chodzi o stare graty, ale o majątek publiczny. Ale kto by się tym przejmował — ważne, żeby w papierach wyglądało, że kasa się zgadza. Przynajmniej do jutra. A pojutrze? Pojutrze to problem kogoś innego, zwłaszcza, że to ostatnia kadencja burmistrza. To wszystko przypomina raczej ostatni rozdział powieści o upadającym królestwie, gdzie skarbnik sprzedaje królewskie srebra, żeby jeszcze przez chwilę udawać, że wszystko jest w porządku. Tylko że tu nie ma smoków, bohaterów ani epickiej bitwy. Jest za to księgowość, która wygląda jakby pisał ją ktoś, kto dawno przestał wierzyć w happy end. A ta „plaża”, czyli mikro zatoczka udająca kurort… wygląda jakby ktoś próbował odtworzyć wakacje z katalogu, ale robił to na podstawie opisu od kolegi, który widział zdjęcia przez szybę autobusu. Szkło, gruz i zero sensu. Żeglarze narzekają? No proszę, jeszcze im się zachciało funkcjonalności. Przecież korek wodny przy śluzie większych niż na ulicach Pisza to lokalna atrakcja. Taki escape room na wodzie: „Ucieknij z Guzianki zanim dopadnie cię śluza”. Przecież korek wodny przy śluzie to lokalna metafora: ruch stoi, pomysły stoją, tylko propaganda płynie. Zmarnowanie przestrzeni usypaniem kopców, które wyglądają jak kurhany? Symbolika aż bije po oczach. Wygląda to jak instalacja artystyczna pt. „Tu pochowano zdrowy rozsądek, planowanie przestrzenne i resztki logiki”. W sumie — trafione. A imprezy na deptaku? Klimat jak u cygańskiej kapeli z Krupówek, tylko bez gór, bez uroku i bez sensu. Ale za to z obowiązkowym hałasem, bo przecież jak już coś spartolić, to z rozmachem. I koniecznie tak, żeby było słychać aż w warszawskim ministerstwie. A zamiast turystów z Zakopanego — warszafka, która już zaciera ręce, bo będzie miała gdzie balować za podatki lokalsów. I ta „nowa jakość”. Owszem — nowa jakość w kategorii „jak nie robić inwestycji”. Bo nikt przytomny nie postawi tam hotelu, a Ruciane-Nida nie zostanie drugimi Mikołajkami, dopóki zarządzają nią ludzie, którzy mylą rozwój z dekoracją, a planowanie z PR-em. To nie wizja — to scenografia. A scenografia, jak wiadomo, wygląda dobrze tylko z daleka.
Daj spokój z tymi wysrywami z AI
Schowali się w bunkrze przed gniewem ludu, jak Führer podczas ostatnich dni swego życia w Berlinie.
A mnie się podoba. Będzie się można zapoznać z bogatymi facetami.
Zapamiętajcie moje słowa, bo kiedyś sobie przypomnicie, że was przestrzegałem: gdy już inwestycja zostanie zrealizowana za publiczne środki, to wszystko przejdzie za grosze w prywatne ręce jakiejś szychy, tak jak było z Ośrodekiem NBP Guzianka, który przejęła posłanka PSL.
O, zauważyłem,że Piszanin radykalnie rozwiązał problem Jota 23 - zlikwidował wszystkie jego wpisy na portalu. Powstaje pytanie- czy zrobił to dlatego,że Jot 23 to tuba propagandowa Burmistrza Kińskiego, czy też dlatego ,że wpisy Jot 23 to akcja mająca na celu ośmieszenie postaci Kińskiego?
W kartach tarota dostrzegam, że za kilka lat gmina uzna tę inwestycję za zbyt kosztowny ciężar. Dotacje się skończą, rachunek przestanie się zgadzać, a władza — zmęczona utrzymywaniem kolosa — odda go za bezcen prywatnemu inwestorowi. Tak mówi los zapisany w Arkanach.
Jako mieszkaniec Rucianego od 1958r bardzo pozytywnie oceniam działania władz i P. Burmistrza. Powodzenia w realizacji i następnych dobrych pomysłów i działań . Wielkie dzięki WAM.
No i git. Będzie wreszcie coś fajnego na mare Mikołajek. W takim przypadku zawsze jest tak, że inwestycja ciągnie kolejne inwestycje jak teren jest perspektywiczny. Jak gospodarz dobry, to i inwestycje są. A w Piszu syf i chwasty. Dziura w płocie i szalet w krzakach jako substytut dworca PKP to taki symbol Pisza. To miasto z tektury i dykty. Miasto powinno zmienić nazwę na Pisz/k Rucianego (tak jak kiedyś była Biala/k Piszu).
Problem przy tego typu inwestycjach jest taki, że decydenci robią tylko pijar i nigdy nie podają źródła finansowania oraz utrzymania takich obiektów. W myśl klasycznej zasady samorządowców "po nas choćby potop".
Informacja o finansowaniu jest jawna i powszechnie dostępna. Wystarczy tylko kliknąć. Zasadnicza część środków to środki zewnętrzne pozyskane przez samorząd. Cieszyć się trzeba że w końcu powstanie jakaś spójna architektonicznie i przestrzenie całość i przestrzeń wspólna - w przeciwieństwie do tego pogrodzonego plotami geszefciarskiego dziadostwa które jest dookoła. Teraz podnosi się larum, bo to całe dziadowskie otoczenie nie ma szans na egzystencję. To tak jak zestawienie Mercedesa z Trabantem (nawet nie Wartburgiem). Nie da się wiecznie chalturzyc nie inwestując lub inwestując niewiele. Na inwestycji wszyscy skorzystają przy czym bedzue to z pewnością czynnik początkujący przestrzeń. I tego się różni drobni geszefciarze najbardziej boją. Boją się zmiany, nowej jakości, wysokich standardów i konkurencji. Tylko patrzeć jak wejdzie tam większy inwestor i jak w Mikołajkach postawi porządny obiekt hotelowy. I o to tu chodzi. Dziś Ruciane jest brzydkie i wygląda jak Mikołajki ba początku kat 90 tych. Całe szczęście idzie mu lepszemu. Trzymam kciuki.