Reklama

Zima przegina

tu dochodzi do rozczarowań, bo co by nie mówić na temat przyrody, na wspomnienia mile spędzonych chwil składają się również prozaiczne rzeczy - brak rozrywek na chłodne wieczory, nieprzejezdne drogi i wszechogarniająca ciemność.   W ostatnim tygodniu lutego mieszkańcy Mazur przenieśli się na chwilę w czasy PRL-u, gdy to wyłączanie prądu było na porządku dziennym, a raczej wieczorno-nocnym.   Zmorą na Mazurach w okolicach Piszu jest dla mnie fakt, że w dwudziestym pierwszym wieku są problemy z dopływem prądu do okolicznych wiosek - pisze do nas Pani Klaudia - Żyję już trochę na tym świecie i nie spotkałam się jeszcze, aby w moich stronach (POMORZE), choć na minutę zgasło światło, poza tym posiadamy zasilanie awaryjne. Pech chciał, że akurat spędzaliśmy ferie w okolicach Pisza i na 14 dni pobytu 5 byliśmy bez prądu... przy okazji wody. Dzwoniąc do rejonu energetycznego usłyszałam,że jest to spowodowane opadami śniegu, rozbawiło mnie to strasznie, ponieważ jak sądzę, rok rocznie są opady śniegu, a tu powiedziano mi to w taki sposób jakby spadł pierwszy raz od 50 lat.   Sprawę przerw w dostawie prądu wyjaśnialiśmy z kierownikiem Rejonu Energetycznego w Giżycku, Antonim Krukiem.   stacji. Powodem tak licznych awarii były obfite opady śniegu.. Śnieg zalega na drzewach i doprowadza do ich wyginania... w konsekwencji dotykają one lub nawet nie wytrzymując ciężaru śniegu łamią się, opadając na linie. Usunęliśmy 680 drzew.   Najwięcej szkody wyrządziły drzewa w Rucianem-Nidzie, Orzyszu i Piszu, gdyż linie energetyczne w tych okolicach zlokalizowane są przede wszystkim na obszarze leśnym. 23 lutego na terenie naszego miasta doszło do ponad 60 awarii. Najgorsza sytuacja była w Orzyszu, tam całe miasto na kilka godzin było odłączone od świata.   My nie wyłączamy prądu, za wszelką cenę staramy się jak najszybciej naprawiać szkody, wyrządzone przez matkę naturę - mówi Antoni Kruk - Niestety, nie mogę zapewnić, że sytuacja ta nie powtórzy się, bo śniegu wciąż jest dużo i prawdopodobne jest, że dalej wyrządzać będzie szkody.   Usuwanie awarii trwa nawet kilka godzin. Ekipa usuwająca szkody musi najpierw zlokalizować dokładnie miejsce, dotrzeć tam i wreszcie przystąpić do akcji. Nie jest to zadanie łatwe, szczególnie nocą w lesie.   Czy nie można tego zrobić raz a porządnie? - pyta czytelniczka - Okazuje się, że nie, gdyż aby problem zlikwidować na dobre, trzeba byłoby wyciąć drzewa na sporym obszarze Puszczy Piskiej.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Piszanin.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości